„Bajki o komunizmie” to nietypowy przewodnik po czasach komunistycznej historii Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej.
Slavenki Drakulić chyba nie trzeba przedstawiać nikomu, kto interesuje się literaturą chorwacką/bałkańską. Pisarka, eseistka, dziennikarka, autorka wielu artykułów prasowych i książek. W swoich publikacjach często porusza temat polityki i życia w postkomunistycznej Europie. I właśnie z takim tematem mamy do czynienia w nowo wydanym zbiorze „Bajki o komunizmie”. Autorka podeszła do zagadnienia w sposób niecodzienny, oddając narrację zwierzętom.
Kto opowiada „Bajki o komunizmie”?
Bohaterami opowieści, swoistymi przewodnikami po nie aż tak odległej przeszłości są:
Mysz Bohumil (Czechosłowacja)
Papuga Koki (Jugosławia)
Niedźwiedź Toszo (Bułgaria)
Kotka Gorbi (Polska)
Kret Tillman (Niemcy)
Świnia Magda (Węgry)
Pies Carol zwany Charlie (Rumunia)
Towarzysz Kruk (Albania)
Każda z postaci opowiada o wydarzeniach ze swojego kraju. O tym, czego była świadkiem, w jakich zdarzeniach mimowolnie uczestniczyła. Kret przybliża sytuację z Niemiec Wschodnich. Próbuje przy tym zrozumieć, dlaczego ludzie kopali tunele pod Murem Berlińskim i uciekali nimi na Zachód. Kruk relacjonuje albańskie realia, będąc przypadkowym obserwatorem samobójstwa premiera. Papuga Koki rozpamiętuje czas rządów Marszałka Tito, ale wspomina również kolejnych prezydentów Chorwacji (Tuđmana i Mesicia). Zaś kocia towarzyszka gen. Jaruzelskiego próbuje usprawiedliwiać podejmowane przez niego decyzje twierdząc, że nie miał innego wyboru. Pisze nawet list do Prokuratora Generalnego, którym chce uchronić swojego opiekuna od sądowego procesu. Obawia się, że Generał mógłby umrzeć przed końcem rozprawy:
„Jego śmierć postawiłaby społeczeństwo przed innym problemem: jeśli do niej dopuścicie, Polacy nie otrzymają żadnego rozstrzygnięcia – a właśnie tego oczekują od procesu: zamknięcia rozdziału komunizmu. Czy wie Pan, jak zakończyła się sprawa Slobodana Miloševicia przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze? Proszę nie uważać, że porównuję te dwie rzeczy. Uważam, że nie ma porównania między Generałem, tragiczną postacią, która wierzyła w komunizm i w dobrej wierze zawarła pakt z diabłem, a oportunistycznym manipulatorem, agresorem i zbrodniarzem wojennym. Chcę tylko powiedzieć, że Milošević zmarł przed zakończeniem procesu, dlatego Serbowie nadal nie stanęli przed odpowiedzialnością za wojnę w byłej Jugosławii. W Serbii do dzisiaj panuje atmosfera zaprzeczenia, jak gdyby on i jego mordercza, nacjonalistyczna polityka nigdy nie byli sądzeni. Nie ma prawdy, nie ma sprawiedliwości, nie ma konkluzji ani katharsis… Nie ma nic”.
Wycieczka po Muzeum Komunizmu
Oddanie narracji zwierzętom jest zabiegiem nietypowym, wręcz może się początkowo wydawać nieco infantylnym, odejmującym powagi. Autorka zastosowała go świadomie, by przyciągnąć uwagę czytelników. Zdecydowała się na opisanie komunizmu z podziałem na poszczególne kraje, bowiem „Zachód postrzega kraje komunistyczne jak monolit, blok sowiecki zdominowany przez Rosję”. Jak sama zaznacza, mało kto jest świadomy, że w poszczególnych państwach komunizm przybierał nieco inny kształt. A przeciętny mieszkaniec Europy kojarzy ten okres w historii niemal połowy kontynentu z kilkoma hasłami: dyktatura, cenzura, zakaz podróżowania.
Zwierzęcy bohaterowie mają w swojej ocenie minionych czasów mniej zahamowań. Potrafią celnie wypunktować ograniczenia systemu, ale i opisać tragedie wielu zwyczajnych obywateli uwikłanych w polityczne zawirowania. Czworonożni i dwuskrzydli obserwatorzy niekiedy ironicznie, niekiedy z humorem skłaniają do pogłębionej refleksji. Nie tylko nad komunizmem, ale i tym, co po nim pozostało.

Do kogo kierowane są „Bajki o komunizmie”?
„Bajki o komunizmie” to już kolejna książka Slavenki Drakulić, która ukazała się na naszym rynku. Jest jednak całkowicie odmienna od recenzowanych już przeze mnie opowiadań „Niewidzialna kobieta” i reportażu „Oni nie skrzywdziliby nawet muchy”. Pierwszy raz „Bajki…” zostały wydane w 2011 roku. Choć minęło już sporo czasu, a jeszcze więcej od opisywanego tematu, zdecydowanie warto sięgnąć po tę publikację. Szczególnie teraz, gdy zaciera się pamięć, a faktami i historią manipuluje w celach politycznych.
Tym, na co jeszcze chciałabym zwrócić uwagę, jest przepiękne wydanie książki. Każdy rozdział oznaczony jest ilustrowanym portretem zwierzęcego narratora. Autorem oprawy graficznej jest Jakub Kamiński. Książka wydrukowana jest też na nieco grubszym papierze. Całość przywodzi skojarzenia z książeczkami dla dzieci, w których kolorowe obrazki są równie ważne, co opowiadane historie. Zdecydowanie jednak należy pamiętać, że Slavenka Drakulić pisze dla dorosłych czytelników.
*Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu KEW

Bałkańska biblioteczka i czwartki z #hvalakultura
Recenzja książki Bajki o komunizmie jest kolejną pozycją, która pojawiła się w dziale kultura. Z wielką przyjemnością przyjęłam propozycję redagowania tej części bloga (więcej o mnie i co tutaj robię, możecie przeczytać tutaj) i regularnie przygotowuję dla Was treści. Możecie tutaj znaleźć pomysły, po jaką książkę warto sięgnąć oraz muzyczny kącik, gdzie staram się przekazać Wam moją miłość również do bałkańskiej muzyki. O wszelkich nowościach z tego działu i innych muzycznych, książkowych i filmowych inspiracjach będziecie mogli znaleźć informacje w czwartki na Facebooku i Instagramie pod hasłem #hvalakultura (lub wyszukać na blogu po tagach).








Czytałam kilka lat temu fragmenty z angielskiego wydania. Nie jestem fanką tej koncepcji, ale kilka opowiadań mi się podobało (to z papugą najbardziej).