Natalia i Jędrzej.

Rzucamy wszystko i przeprowadzamy się do Czarnogóry! Trochę szalone? Tak naprawdę to nie ma w tym nic szalonego, bo długo przygotowywaliśmy się do tego kroku. Każdy z Was inaczej to oceni. Może faktycznie dla kogoś rezygnacja z dobrze płatnej pracy i wyprowadzka za granicę, to szalona decyzja. Dla nas to następny krok, bo w sumie to przez ostatnie lata mieszkaliśmy średnio co pół roku w innym kraju. Teraz po raz kolejny będzie to Czarnogóra.

Dlaczego rzuciliśmy pracę

Każde z nas splotło swoje losy z turystyką. Byliśmy zauroczeni możliwością pracy poza granicami Polski, zawieraniem nowych przyjaźni, poznawaniem innych kultur. Stabilne zatrudnienie, które mieliśmy, nie zachęcało nas do rzucenia tego wszystkiego. Praca choć niełatwa, ale dobrze płatna powoduje, że baaaarrrrdzzzzo trudno z niej zrezygnować. Wielu naszych znajomych mówi, „To ostatni sezon…”  już od kilku lat.

Skoro było tak dobrze, to co się wydarzyło?

Po pierwsze każde z nas traktuje poważnie swoja pracę. Delikatnie mówiąc profesjonalizm, to jest to z czym lubimy być identyfikowani. Niestety,  turystyce masowej daleko do tego stwierdzenia. Na początku byliśmy oczarowani i zachłyśnięci jej siłą oraz skalą. Odchodząc z pracy byliśmy zażenowani jej prawdziwym obliczem i zamiast czuć dumę z tej pracy, to częściej czuliśmy rozczarowanie. Kiedy uzbieraliśmy już swoją „poduszkę finansową” to argument dobrej wypłaty przestał mieć znaczenie. Mieliśmy coraz więcej doświadczenia, wiedzy, ambicji, żeby zmienić pracę na bardziej satysfakcjonującą. Do tego wspólną pasję i swoje wsparcie, a to chyba najsilniejszy argument.

Dodatkowo Natalia już prowadziła swojego bloga, który małymi krokami stawał się coraz popularniejszy. Prowadzenie takiej strony to bardzo czasochłonne zajęcie, które ciężko jest połączyć z normalną pracą. Wciąż brakowało czasu, żeby móc pisać regularnie. W głowie tyle pomysłów na artykuły, a nie było możliwości i wolnej chwili, żeby przelać myśli na papier. Czytelnicy zaczęli pisać coraz częściej, dziękowali za świetne źródło informacji, dopytywali o więcej materiałów. Podsuwali pomysły, co można dalej zrobić, jak rozwijać bloga. Coraz częściej pojawiały się myśli, żeby skupić się tylko na blogu i dokończyć rozpoczęte artykuły. Zrobić sobie przerwę, dłuższe wakacje od pracy. W Polsce po szale na Chorwację, powoli zaczynała się robić popularna Czarnogóra. W internecie nie ma innego bloga poświęconego tej tematyce. Tyle sygnałów kierowało nas w tę stronę. Nawet dziś nie ma innej strony internetowej o Czarnogórze i m.in. dlatego też zostaliśmy wpisani jako jedyni w sekcji „Czarnogóra”, przez fantastyczną parę blogerów CoupleAway, którzy stworzyli listę Polaków na emigracji.

Dlaczego wybraliśmy Czarnogórę

Wydaje się nam, że zwyciężyła w nas chęć pokazywania ludziom świata takiego, jakim on jest. Naszym światem w tej chwili jest Czarnogóra. I to właśnie Czarnogórę chcemy pokazać z jej zaletami i wadami. Mamy zamiar odejść od wyświechtanych turystycznych sloganów, od pocztówek z leżakami na plażach. Kilka lat dusiliśmy się w masowej turystyce i wiemy, że to nie jest nasz kierunek. Odcinamy się od wakacji „Byle dużo i często, nie ważne, że kiepsko”.

Nie wierzymy w przypadki. Z Czarnogórą związała się nasza droga zawodowa, najpierw u Natalii, potem u Jędrzeja. Z pośród tych wszystkich krajów, gdzie mieszkaliśmy i pracowaliśmy, oboje tutaj chcieliśmy wrócić (obok Madery). Co jest takiego w Czarnogórze? Nie jest kierunkiem typowo All inclusive, turystyka nie jest jeszcze tak tu zepsuta, przeżarta, a ziemia przeorana przez miliony turystów. Sposób bycia Czarnogórców: szczery, bezpośredni i otwarty, spowodował, że  świetnie nam się tutaj pracowało. Jest coś tak wyjątkowego w Maderze, że ciągle chcesz tam wracać, my to poczuliśmy właśnie w Czarnogórze. Taki mały, a taki wielki kraj…

Zamieszkać w Czarnogórze, wcale nie tak łatwo

Wiemy już, też ile przed nami przeszkód i „papierologii”. O wiele łatwiej jest się przeprowadzić do kraju, który wchodzi w skład UE niż do miejsca, gdzie wszystko się rządzi swoimi prawami. Mimo to, jesteśmy zdecydowani i pewni swego. Chcemy robić to na czym się znamy, to co lubimy. Doświadczenie z pracy w Chorwacji, Albanii czy Turcji powoduje, że wierzymy w to co będziemy tworzyć. A stworzyć chcemy coś więcej niż zwykłego bloga, coś więcej niż kolejną stronę internetową poświęconą suchym faktom. Ma to być przestrzeń informacyjna, ale z włożeniem w nią mnóstwa serca i pasji. Miejsce, gdzie chcemy widzieć jak się rozpisujecie w komentarzach pod artykułami. W każdej chwili możecie dać znać o czym chcielibyście przeczytać. Zajmiemy się tym. Nie chcemy mówić jak wszyscy, że robimy to „z miłości do Bałkanów”. Przede wszystkim robimy to z potrzeby i miłości do nas samych, czuliśmy, że praca (choć bardzo dobra) zaczyna nas męczyć i nie sprawia nam już przyjemności. Czarnogóra zaś, to dla nas przestrzeń gdzie najlepiej się nam pracowało, to tutaj poczuliśmy, że może to być nasz drugi dom.

Co będziemy robić w 2020 roku

Tak naprawdę tylko rezygnacja z pracy i przeprowadzka pozwoliła nam w pełni zająć się tematem Czarnogóry. Traktujemy to jako kolejny projekt, który trzeba dokończyć i rozwinąć. Co z tego wyjdzie, sami jesteśmy ciekawi. W trakcie pojawiło się tyle rzeczy, tyle nowych pomysłów czeka na realizację. Poznaliśmy dużo osób, które pewnie też zawitają na naszym blogu. Dlatego postanowiliśmy zaryzykować, zrobić sobie przerwę od pracy i spróbować. Jak się nie uda, to nic strasznego. Mieszkanie w kraju, który tak pokochaliśmy to chyba najlepsza nagroda po dość wymagającej pracy. Swoją pasją będziemy się dzielić z Wami i wierzymy, że z tego wyjdzie coś dobrego!

Nasza przygoda z Czarnogórą trwa już z przerwami zimowymi od 3 lat, a teraz mieszkając na stałe, pomoże nam to w rozbudowywaniu strony i w przygotowywaniu dla Was jeszcze większej ilości materiałów. Chcemy, aby Wasz przyjazd był świadomy, żebyście się od nas dowiedzieli dokąd powinniście się wybrać z dziećmi, zabrać paszport czy dowód osobisty, gdzie najlepiej wynająć apartament (żeby mieć blisko do najpopularniejszych atrakcji), co zjeść, co zabrać do Polski, jak wynająć auto, gdzie się zatrzymać na posiłek i wiele innych przydatnych informacji.

W tej chwili odzyskaliśmy chęć do dzielenia się swoją wiedzą z innymi. Mamy ponownie dużo energii i motywacji do działania. To nowy etap w naszym życiu, który da nam wiele radości i spełnienia. Nie jesteśmy jedynymi Polakami, którzy na stałe mieszkają na Bałkanach. Rozmawiamy ze znajomymi z Serbii, Chorwacji, Macedonii, Bośni. Część z nich wyraziła chęć do tego, żeby opowiedzieć swoje historię na łamach naszego bloga. Dowiecie się więc od nas nie tylko jak żyje się w Czarnogórze, ale także w krajach ościennych.

Natalia i Jędrzej, autorzy bloga.
Natalia i Jędrzej, autorzy bloga.

PS: Jak korci Cię coś związanego z naszą przeprowadzką, to pisz śmiało w komentarzach 🙂 Będziemy bardzo wdzięczni!

Natalia & Jędrzej

12 KOMENTARZE

  1. Gratuluję odwagi i życzę powodzenia!! 🙂 Czekam na więcej artykułów bo już we wrześniu zamierzamy spędzić urlop w Czarnogórze! <3 Wasz blog tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że to właściwy kierunek – od 2 lat się zerkamy nieśmiało w stronę Czarnogóry i w tym roku w końcu się uda 🙂

    • Dziękujemy ślicznie za każde miłe słowo! Przyda się na nowej drodze 🙂
      Wrzesień to bardzo dobry termin na wyjazd, no i fajnie że w końcu zwiedzicie Czarnogórę! Do tego czasu na pewno sporo napiszemy, więc urlop nie ma innego wyjścia – będzie udany! Wybraliscie już miejscowość?
      Pozdrawiamy serdecznie 🙂

  2. Super pomysł z tymi wywiadami! Z niecierpliwością czekam na wywiad z kimś z Bośni! Chciałabym bardzo wiedzieć jak się tam żyje, tak na stałe.
    Dodatkowo jeśli kiedyś będziecie mieli czas na posty historyczne, to tez, z chęcią je przeczytam. O Czarnogórze mało jest dostępnych książek i materiałów historycznych, a Jędrzej, z tego co pamiętam, chyba doskonale zna historie Balkanow😉
    Dodatkowo wciąż nowe miejsca (wiem, że Natalia ma nosa do takich pięknych nieodkrytych) dlatego czekam na wiecej:)

    I co jeszcze? Jakie są prawa/obowiązki podczas przeprowadzki? Papiery, formalnosci/haczyki?
    Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego dnia i smacznego burka (jak odnieniamy to słowo?)!

    • Dzięki Michalina 🙂
      Oj takim komentarzem połechtałaś nasze ego 😉 nic tylko pisać, bo to świetna motywacja czytać takie miłe słowa. Tak, to prawda książek nie jest za dużo… ale tutaj, też szykujemy coś nowego na bloga. Skąd takie trafne spostrzeżenie – faktycznie Jędrzej nie ma sobie mocnych od takiej historycznej strony, ja dla od miany zaskakuje go zakamarkami Czarnogóry. Co do papierologii i pobytu itp. jesteśmy w trakcie tego bałaganu… Pewnie o tym napiszemy jak tylko to przetrwamy 🤣
      Pozdrawiamy serdecznie 🙂

  3. Moi Drodzy !
    Przede wszystkim gratuluję odwagi i- podobnie jak inni- życzę powodzenia „na nowej drodze życia” w Czarnogórze 🙂
    Jestem świerzynką, wpadłam na Waszego bloga wczoraj… i wsiąknęłam na amen. Po latach eksploracji Włoch i greckich wysp i po opowieściach znajomych, wpadłam na pomysł „a może by na terra incognita, czyli na Bałkany”.
    Wybór wpadł na Czarnogórę (bo góry, góry, góry). Słowo stało się ciałem, bilety na wrzesień Wrocław- Podgorica leżą sobie od kilku dni w komputerze. Po zakupie biletów pognałam do księgarni, wyszłam z niej uboższa o prawie 7 dych ale bogatsza o przewodnik…no jaki hehe… explore!guide oczywiście.
    A potem zaczęłam wertować internet, gdzie szybko ze zdziwieniem stwierdziłam, jak mało jest informacji o tym kraju. W porównaniu do ilości blogów włoskich czy greckich, tyle co nic, choć wydawało mi się, że Czarnogóra jest już dość popularnym kierunkiem turystycznym.
    W pewnym momencie trafiłam na Waszego bloga i pierwszy artykuł, który wpadł mi w ręce, to ten o wyborze przewodników właśnie:) Po przeczytaniu miałam uśmiech od ucha do ucha, bo wreszcie znalazłam konkret, wreszcie ktoś myśli tak, jak ja.
    Za jednym zamachem przeczytałam wszystkie Wasze artykuły i czułam się, jakby mi ktoś wręczył cudowny prezent. Brawo, brawo, brawo, to jest to ! Już wiem, że poza Waszym blogiem niczego wiecej nie potrzebuję, zrobiliscie i robicie mega pofesjonalną robotę. I choc raczej się nie udzielam komentatorsko uznałam, że muszę Wam podziękować, bo na to zasługujecie jak nikt inny. Wiem, że każdy taki wpis daje autorom pozytywnego kopa i ja Wam właśnie daję jednego swojego (kopa, nie autora).
    Bardzo się cieszę, że do mojego wyjazdu jeszcze tyle czasu, bo zdążę zapoznać się z wyspą dzieki Waszym wpisom i wskazówkom.
    Nocleg mamy w Budvie, początkowo planowałam po raz pierwszy w życiu lajtowy urlopik nad morzem i że ewentualnie busem do Kotoru i że nie, że tym razem poodpoczywam… ale żyłka podróżnicza szybko ten plan spacyfikowała i już wiem, że będzie auto, że bedą góry, że muszę na północ i że znowu współtowarzysz będzie potrzebował urlopu po wyprawie ze mną.
    Z resztą, Budvę już podświadomie wybierałam zerkajac na mapę pod kątem logistycznym 🙂

    Przepraszając za ten przydługawy elaborat pozdrawiam serdecznie, czekam na więcej i trzymam kciuki żeby wszystko się ułożyło bezboleśnie i po Waszej myśli.

    • Pani Edyto 🙂
      Nie wiem nawet co napisać… Gdyby tylko mogła Pani zobaczyć mój uśmiech podczas czytania… i jak biegnę, krzycząc przez pół domu do Jędrzeja ‚Musisz to przeczytać’. Tak to prawda nic nie daje nam większego kopa, nie motywuje bardziej niż takie słowa.
      Niezmiernie dziękujemy!
      Do wyjazdu powstanie wiele wpisów, myślę że to pomoże w przygotowaniu urlopu, bo ma miejscu to tylko trzeba uważać… na złodziejkę – Czarnogóra kradnie szybko serce!
      Pozdrawiamy serdecznie 🙂

      • Serce mam dość pojemne więc i Czarnogóra się zmieści, południe Włoch jakos po bokach poupycham jak trzeba będzie 😉 Ja już po prostu WIEM, że się zakocham i że moja lustrzanka będzie się tam gotować 🙂 Jestem fotografem i potencjał Czarnogóry widzę przeogromny, najchętniej to już teraz bym się spakowała.
        I miło mi, że sprawiłam trochę radości. Jest to naprawdę pierwszy blog, w jakim się w życiu udzieliłam. Zawsze byłam tylko biernym czytaczem ale dziś uznałam, że tak nie można, że kurcze niech wiedzą, że ich pisanina nie ginie gdzieś w internetach.
        Jeszcze raz pozdrowienia z Wrocławia i udanego weekendu !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here