To za dużo dla mnie
To za dużo dla mnie.

Powojenne traumy i rozliczenie z przeszłością – o tym opowiada najnowsza powieść Cvijeticia „To za dużo dla mnie”.

Darko Cvijetić powraca z ostatnią częścią wojennej trylogii. Powieść „To za dużo dla mnie” jest dopełnieniem historii opowiadanej w „Windzie Schindlera” i „Czemu na podłodze śpisz”. Tym razem jednak nie odwołuje się wyłącznie do przeszłości i wydarzeń z frontu. Głównym bohaterem jest powracający do ojczyzny zbrodniarz wojenny.

Wojenny paradoks w „To za dużo dla mnie”

Filip Latinović został skazany przez Trybunał w Hadze na 20 lat więzienia za zbrodnie przeciwko ludzkości. Wyrok odsiadywał w norweskim więzieniu. Gdy po latach wraca do swojego kraju, witany jest jak bohater narodowy. To swoisty paradoks wojenny na Bałkanach. Dla jednych kat i oprawca, a dla drugich obrońca i wyzwoliciel. Jak funkcjonować ze świadomością zbrodni, których się dokonało? Jak traktować ludzi, którym wyrządziło się niewyobrażalne krzywdy, a których mija się na ulicy, jak gdyby nigdy nic nie miało miejsca? Czy da się wymazać winy? Zapomnieć o wszystkim, bo odsiedziało się swoje?

To za dużo dla mnie
To za dużo dla mnie.

Czy można być katem i ofiarą tej samej wojny?

Darko Cvijetić nie daje łatwych odpowiedzi. Po raz kolejny zmusza czytelnika do zadawania sobie pytań o sens wojny. I po raz kolejny czyni to za pomocą oszczędnej, niemal lakonicznej narracji. Proste, krótkie zdania i powtarzający się regularnie motyw są charakterystyczne dla jego prozy. „To za dużo dla mnie” powraca co kilkanaście stron. Jako wyraz bezradności, jako ostrzeżenie, jako chęć odcięcia się od przytłaczającej rzeczywistości.

Czy Latinović powinien czuć się zwycięzcą i bohaterem? W końcu tylko wykonywał rozkazy dowódców. Palił kościoły, mordował, gwałcił, wykazywał się okrucieństwem, które jest „normalne” na wojnie. Kto powinien ponosić moralną odpowiedzialność? Po powrocie do kraju mężczyzna mierzy się z własną przeszłością, ale też jej wpływem na własną rodzinę. Jego żona odebrała sobie życie, gdy dowiedziała się, jakich zbrodni dokonał. Syn nie potrafi się w tym wszystkim odnaleźć i jednoznacznie określić, co czuje wobec ojca. A ukochany wnuk idzie w jego ślady i zabiera karabin do szkoły…

„To za dużo dla mnie” to lektura dla każdego?

Powieść „To za dużo dla mnie” stawia przed czytelnikiem wiele pytań bez (jednoznacznych) odpowiedzi. Po wojnie na Bałkanach jak mantrę powtarzano hasło „da se nikad ne ponovi” (żeby się nigdy nie powtórzyło). Jak pokazują obecne czasy, wojny wracają i wybuchają w kolejnych miejscach. Raz pojawiające się zło nie znika. Trauma przechodzi z pokolenia na pokolenie. Czy potrafimy sobie wyobrazić, jak my byśmy zachowali się w tak granicznej sytuacji? Czy zbrodniarzowi można wybaczyć, albo co więcej – żałować go i mu współczuć?

Książka Darko Cvijeticia nie będzie lekką i łatwą lekturą, jednak warto po nią sięgnąć. Jeśli jeszcze nie znacie twórczości autora, polecam sięgnąć po nią w odpowiedniej kolejności, zaczynając od „Windy…”. Jeśli jednak zaczniecie od tej najnowszej powieści, też odnajdziecie się w opisywanej historii.


*za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Noir Sur Blanc

Moja bałkańska biblioteczka.
Moja bałkańska biblioteczka.

Bałkańska biblioteczka i czwartki z #hvalakultura

Recenzja książki To za dużo dla mnie jest kolejną pozycją, która pojawiła się w dziale kultura. Z wielką przyjemnością przyjęłam propozycję redagowania tej części bloga (więcej o mnie i co tutaj robię, możecie przeczytać tutaj) i regularnie przygotowuję dla Was treści. Możecie tutaj znaleźć pomysły, po jaką książkę warto sięgnąć oraz muzyczny kącik, gdzie staram się przekazać Wam moją miłość również do bałkańskiej muzyki. O wszelkich nowościach z tego działu i innych muzycznych, książkowych i filmowych inspiracjach będziecie mogli znaleźć informacje w czwartki na Facebooku i Instagramie pod hasłem #hvalakultura (lub wyszukać na blogu po tagach).

Poprzedni artykułMajówka w Czarnogórze i karnawał w Budvie
Natalia Styrna
Miłość do Bałkanów pojawiła się u mnie ponad dziesięć lat temu, co zaowocowało studiami na filologii południowosłowiańskiej. Dzięki znajomości lokalnych języków pracowałam przez kilka lat jako pilot wycieczek. Obecnie pracuję stacjonarnie w szeroko rozumianej turystyce, lubię jednak wracać na Bałkany za pomocą książek. Czym to będzie skutkowało dla czytelników bloga? Działem literatury, który będę miała przyjemność dla Was redagować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj