Wyspa i inni ludzie - recenzja.
Wyspa i inni ludzie - recenzja.

Powieść „Wyspa i inni ludzie” to historia nieoczywista, wciągająca i przepełniona bałkańskim klimatem.

Życie na wyspie zawsze wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Swojego rodzaju odizolowaniem od „reszty świata”, funkcjonowaniem w hermetycznym środowisku z dobrze wszystkim znanymi regułami. Na tytułowej Wyspie życie toczy się sielankowym rytmem tylko do czasu…

Pewnego dnia pojawia się na niej niezidentyfikowane stworzenie, które burzy znany porządek. W mieszkańcach Wyspy budzą się uśpione dotąd lęki, pragnienia i emocje.

Wyspa i inni ludzie to historia z życia wzięta

Kanwą książki „Wyspa i inni ludzie” jest prawdziwa historia, o której autorowi opowiedział Robert Makłowicz. Słynny kucharz i popularyzator Dalmacji usłyszał o niezidentyfikowanym stworzeniu grasującym na adriatyckiej wyspie Molat i – szczęśliwie dla czytelników – podzielił się opowieścią z Maciejem Piotrem Prusem. A ten zamienił ją w znakomitą lekturę.

Na niewielkiej wysepce, pośród pięknych plaż i klifów, zalesionych wzgórz i w upalnym słońcu, życie toczy się niespiesznym rytmem. Każdy zna każdego, a sąsiedzi mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Nie ma Internetu, z zasięgiem też kiepsko, w wiosce jest tylko jeden sklep, żaden turysta nie zakłóca spokoju. Sielankowy nastrój zostaje jednak zaburzony, gdy jednemu z mieszkańców coś lub ktoś niszczy pole kukurydzy. Pewnie nikt by się tym nie przejął, gdyby nie kolejne incydenty. „Ofiarami” stały się też uprawa ziemniaków, pole kapusty i winnica. Ślady zostawione na miejscu dewastacji sugerują, że musiało tego dokonać jakieś duże zwierzę. Tylko skąd nagle pojawiłoby się na Wyspie? Czego szukało?

Bestia lub siły nadprzyrodzone na wyspie

Wśród mieszkańców pojawia się strach, do głosu zaczynają dochodzić tłumione dotąd lęki, pragnienia i przyzwyczajenia. Choć mieszkańcy znają się od lat, tak naprawdę niewiele o sobie wiedzą. Zaczynają się podejrzenia, narady, polowania na intruza, aż w końcu zapada decyzja, by sprowadzić na Wyspę prawdziwego łowcę.

Obecność doświadczonego myśliwego miała przywrócić dotychczasowy porządek na Wyspie, ale z każdym tygodniem sytuacja stawała się coraz bardziej skomplikowana. Kto zakłócił spokój mieszkańców? Tajemnicza bestia kryjąca się w lesie, czy siły nadprzyrodzone znane z miejscowych legend?

Portret społeczeństwa w powieści Wyspa i inni ludzie

Powieść Macieja Piotra Prusa jest tak przesiąknięta bałkańskim klimatem, że od razu chciałoby się pakować walizkę i jechać nad Adriatyk. Poczuć osobiście tę morską bryzę, ten specyficzny zapach rozgrzanego słońcem powietrza.

„Wyspa i inni ludzie” to nietuzinkowa opowieść, w której możemy przyjrzeć się specyficznym postaciom i relacjom międzyludzkim. Zobaczyć, jak wygląda życie w hermetycznej społeczności, w której życzliwość i wzajemna pomoc w obliczu zagrożenia mogą zamienić się w niechęć i oskarżenia.

Autor prowadzi narrację płynnie, stopniowo budując napięcie, ale zostawia też pewne niedopowiedzenia. Dzięki temu czytelnik może sam zdecydować, jakie jest rozwiązanie tej tajemniczej historii. Może i Wy dacie się wciągnąć w ten klimat?

Moja bałkańska biblioteczka.
Moja bałkańska biblioteczka.

Bałkańska biblioteczka i czwartki z #hvalakultura

Recenzja książki Koncert jest kolejną pozycją, która pojawiła się w dziale kultura. Z wielką przyjemnością przyjęłam propozycję redagowania tej części bloga (więcej o mnie i co tutaj robię, możecie przeczytać tutaj) i regularnie przygotowuję dla Was treści. Możecie tutaj znaleźć pomysły, po jaką książkę warto sięgnąć oraz muzyczny kącik, gdzie staram się przekazać Wam moją miłość również do bałkańskiej muzyki. O wszelkich nowościach z tego działu i innych muzycznych, książkowych i filmowych inspiracjach będziecie mogli znaleźć informacje w czwartki na Facebooku i Instagramie pod hasłem #hvalakultura (lub wyszukać na blogu po tagach).

Poprzedni artykułKoncert – recenzja
Następny artykułHvalostatkiem w piękny rejs… po Zatoce Kotorskiej
Miłość do Bałkanów pojawiła się u mnie ponad dziesięć lat temu, co zaowocowało studiami na filologii południowosłowiańskiej. Dzięki znajomości lokalnych języków pracowałam przez kilka lat jako pilot wycieczek. Obecnie pracuję stacjonarnie w szeroko rozumianej turystyce, lubię jednak wracać na Bałkany za pomocą książek. Czym to będzie skutkowało dla czytelników bloga? Działem literatury, który będę miała przyjemność dla Was redagować.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here