Pełna intryg i nieoczekiwanych zwrotów akcji – taka jest powieść o enigmatycznym tytule „W”.
Thriller polityczny, kryminał, powieść sensacyjna? Jakkolwiek by nie określać powieści „W” Igora Štiksa, zdecydowanie można ją uznać za lekturę wciągającą i nietuzinkową. Nie często takie tytuły trafiają do nas z Bałkanów, więc warto zwrócić na niego uwagę.
Polityczna intryga z powieści „W”
Akcja powieści toczy się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to czasy współczesne, w których główne role grają Igor i Tessa. Młody pisarz i radykalna aktywistka, którzy do tej pory nie mieli pojęcia o swoim istnieniu. Pewnego dnia zostali wezwani na chorwacką wyspę na odczyt testamentu Waltera Stiklera. Z jakiego powodu i co dokładnie mężczyzna zapisał im w swojej ostatniej woli? Czy działacz lewicowy i powiązana z półświatkiem kobieta mają ze sobą coś wspólnego poza tajemniczym panem W?
Na drugim, równoległym planie poznajemy losy Waltera od najmłodszych lat, kiedy to trafił do sierocińca. Wczesna edukacja, problemy wychowawcze, obozy młodzieżowe i pierwsza prawdziwa przyjaźń. Valter i Vladimir, podwójne V. Choć każdy z nich pochodził z innej części Jugosławii, ich drogi przecięły i połączyły się na zawsze na dalmatyńskiej Wyspie. Jak to się stało, że jeden z nich został słynnym krytykiem ideologii komunistycznej a drugi zaś nieuchwytnym terrorystą, który siał zamęt w całej Europie?

Nic nie jest oczywiste
Początkowo mnogość wątków i postaci może przytłoczyć. Trudno też złapać rytm opowieści poprzez przeskakiwanie między wydarzeniami. Kim jest Valter Štikler a kim Walter Stikler. Jaki związek z przeszłością Wladimira ma Tessa? Dlaczego tłumaczem całej historii został Igor? Co wydarzyło się na Wyspie? I co inspektor francuskiej policji robi w Mostarze?
Choć Štiks określa swoje dzieło jako literacką fikcję, nie brakuje tu odniesień do prawdziwych wydarzeń. Wystarczy wspomnieć studenckie strajki z maja 1968 r. we Francji czy Czerwone Brygady we Włoszech. Rozwój ruchów lewicowych w Europie i rosnące ekstremizmy. Autor snuje swoją opowieść niczym baśniowa Szeherezada, kawałek po kawałku odkrywając zaplanowaną intrygę. I kiedy już wydaje się, że wszystkie elementy układanki trafiły na swoje miejsce, autor serwuje takie zwroty akcji, że rozwiązanie zagadki staje się coraz bardziej nieuchwytne.
„Będzie tak, jak zdecydowaliśmy, że było, prawda? (…) Wszystko zamyka się w opowieści i w tym, że przekonacie innych, by w nią uwierzyli”.
Powieść Igora Štiksa wymaga od czytelnika pewnego skupienia i uwagi. Zdecydowanie nie jest to lektura z gatunku tych lekkich, do autobusu czy na plażę. Myślę jednak, że warto poświęcić jej czas, a zakończenie zadowoli nawet tych najbardziej wymagających.
To co, dacie się namówić?
*za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Noir Sur Blanc

Bałkańska biblioteczka i czwartki z #hvalakultura
Recenzja książki W jest kolejną pozycją, która pojawiła się w dziale kultura. Z wielką przyjemnością przyjęłam propozycję redagowania tej części bloga (więcej o mnie i co tutaj robię, możecie przeczytać tutaj) i regularnie przygotowuję dla Was treści. Możecie tutaj znaleźć pomysły, po jaką książkę warto sięgnąć oraz muzyczny kącik, gdzie staram się przekazać Wam moją miłość również do bałkańskiej muzyki. O wszelkich nowościach z tego działu i innych muzycznych, książkowych i filmowych inspiracjach będziecie mogli znaleźć informacje w czwartki na Facebooku i Instagramie pod hasłem #hvalakultura (lub wyszukać na blogu po tagach).







